Dzisiejsza sesja odbyła się z udziałem sporej ilości kierowców. Najlepsze czasy uzyskali kierowcy Mercedesa - Patryk Krutyj i Adam Jurzysta, ale tylko temu pierwszemu udała się sztuka zejścia poniżej granicy 1:44. Pierwsza piątka uzyskała zbliżone rezultaty, w niektórych przypadkach różnice wynosiły po kilka tysięcznych sekundy. W wymienionej grupie znaleźli się, zaraz za Mercedesami, kierowca Ferrari - Karol Bednarczyk, Łukasz Jasiński z Infiniti i Dawid Czepiela (Force India).
Nikt inny, tylko Szymon Prokopczak uzyskał najlepszy czas w sesji treningowej przed GP Belgii na torze Spa-Francorchamps, jedenastym wyścigiem tego sezonu. Aktualny mistrz serii GP2 jako jedyny uzyskał czas poniżej magicznej bariery 1:50, ponownie uzyskując znaczną przewagę nad rywalami.
Bardzo wielu kierowców czekało na dzień, kiedy po raz pierwszy wyjadą na okrążenie toru, na którym w ten weekend gościmy. A jest to słynne Spa - Francorchamps, ze słynnym i pięknym zakrętem Eau Rouge. Będą mieli do tego okazję już w najbliższy piątek podczas sesji treningowych. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że sprawa mistrzostwa w obu seriach jest otwarta. Najłatwiej przewidzieć wyniki wyścigu F1. A kto zwycięży w GP2? O tym w rozwinięciu.
Pora zakończyć wszelkie wątpliwości dotyczące ostatecznych wyników wyścigów o GP Węgier. W tym celu publikujemy decyzje zarządu po analizuje zgłoszonych przez kierowców skarg. W serii F1 niespodzianki nie ma – dwóch zawodników otrzymało karę za spowodowanie kolizji, jednak żadna z nich nie wpłynie na wyniki. Co innego ma miejsce w GP2. Zwycięzca w wyniku kar spadnie na 3. miejsce, a debiutujący Arkadiusz Łykowski z pewnością nie zaliczy do udanych swojego pierwszego wyścigu, z którego został zdyskwalifikowany.
W miniony weekend Patryk Łucków wygrał swój drugi w karierze wyścig. Czekał on na to wydarzenie cały rok. Dosyć doświadczony kierowca podkreśla, że nie zdobył jeszcze Pole Position, ponieważ czasówki nie idą mu najlepiej, aczkolwiek to nie czasy zwyciężają. Zespół Patryka, Verva Racing Team zaciekle walczy z liderującym Maserati i jeśli bohater tego wywiadu będzie w tak wysokiej formie pomoże zespołowi obronić tytuł. To byłby ogromny sukces i myślę, że zarówno Verva, jak i jej kierowca zdają sobie z tego sprawę.
Wyścig o Grand Prix Węgier był pełen walki i emocji aż do ostatniego kółka. Tym razem Karol Bednarczyk (Ferrari) nie był wcale taki pewny wygranej, ponieważ cały wyścig naciskał go z tyłu Cezary Kołcz (Łada). Można powiedzieć, że wygrał przez problemy z łączem lidera wyścigu - Patryka. Tym samym Karol zrobił sobie prezent na swoje urodziny, które obchodził dzień po wyścigu. Na drugim miejscu dojechał wspomniany już Czarek, a podium uzupełnił kierowca Bugatti - Artur Litwin, co jest niesamowitym wyczynem, ale dopomógł mu los. Do mety nie dojechali obaj kierowcy Mercedesa i Infiniti.
Jak widzimy kolejny wyścig pada łupem któregoś z kierowców Vervy. Tym razem wygrał Patryk Łucków przed Krystianem Osińskim z Maserati. Z nieco większą stratą podium uzupełnił Radosław Cupał (Subaru). Co ciekawe, wyścigu nie ukończyli dwaj pretendenci do tytułu: Szymon Prokopczak i Patryk Bak. Jest to o tyle ciekawe, że są to jedyni zawodnicy którzy nie ukończyli niedzielnej rywalizacji. Interesująco to wygląda, gdy dwaj kierowcy z dwóch teamów są na czele, a dwóch drugich z tych samych zespołów na końcu tabeli.
Oprócz standardowych kar za ścięcia toru, które zarząd przyznaje po każdej sesji treningowej i kwalifikacyjnej, tym razem wyjątkowo zostało sprawdzone zachowanie kierowców w alei serwisowej podczas kwalifikacji. Okazało się, że w serii GP2 kilku kierowców często ignorowało ograniczenie prędkości. Kary za to przewinienie okazały się najbardziej bolesne dla Igora Borzęckiego, który w efekcie został zdyskwalifikowany z dzisiejszej czasówki. Ścięć toru również nie zabrakło i wyniki sesji ulegną zmianom.